MBA wczoraj i dziś. Jak ewoluował najbardziej prestiżowy kierunek studiów?

Jakieś sto lat temu dobry menadżer był tak naprawdę księgowym, szefem magazynu i dyrektorem ds. HR w jednym. Zajmował się delegowaniem zadań, podziałem odpowiedzialności, tworzeniem stanowisk pracy, rachunkowością itp. Dziś menadżer to kapitan na okręcie żeglującym po wodach międzynarodowych – musi tak sterować firmą w wielokulturowym środowisku, by ta osiągała wyznaczone cele. Dlatego potrzebuje znacznie szerszych kompetencji

Koniec XIX, początek XX wieku, Stany Zjednoczone, trwa rewolucja przemysłowa. Powstają Ford Motor Company, General Motors, od lat z rozmachem działają już General Electric, Remington, Boston Manufacturing Company – firmy zatrudniające setki, a później tysiące pracowników, produkujące na potrzeby rynku wewnętrznego, ale i bardzo szybko rozwijającego się eksportu. Pracę ludzkich rąk zastępuje praca maszyn, co związane jest także z zapotrzebowaniem na nowych specjalistów. Tymczasem na amerykańskim rynku pracy dostępni są co najwyżej absolwenci koledżów po podstawowych kursach rachunkowości.

Ponieważ prowadzenie coraz większych firm związane było z nowymi wyzwaniami, ich szefowie szukali świeżych sposobów zarządzania opartych na nauce, by lepiej sprostać wyzwaniom rynku. Niezbędne były skuteczne systemy podziału pracy, specjalizacji wewnątrz firm, ustawiania procesów, a także tworzenia zasad współpracy między pracownikami różnych szczebli itp. Pojawiło się nowe zapotrzebowanie – na edukację biznesową. Niestety członkom amerykańskich towarzystw naukowych zupełnie nie w smak była myśl, że biznes miałby wejść do akademii obok tak szlachetnych dziedzin jak medycyna czy prawo. Udało się jednak znaleźć na to inny sposób.

Więcej informacji: www.kariera.forbes.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *