O tym będą uczyć na studiach MBA. Jak prezes Wojciech Jasiński nie zepsuł Orlenu

Już niedługo o tym przypadku będą nauczać na najdroższych studiach Master of Business Administration. Jakim cudem Wojciech Jasiński, nominowany przez partię na prezesa Orlenu, nie doprowadził do kryzysu w największej polskiej firmie? Jest wręcz przeciwnie, spółka notuje rekordowe zyski, osiągnęła rekordową wartość, przebojem zdobywa rynek niemiecki i czeski.

Kupujcie akcje Orlenu, zdrożeją jeszcze do 130 złotych – zachęca w rekomendacji analityk Haitong Bank. Dziś kosztują 107 zł. Do tego rekordowy zysk w historii spółki: 5,4 mld złotych na czysto za 2016 rok. Najwyższa wycena na giełdzie 45 mld zł. I jakby jeszcze było mało… zwycięstwo w Niemczech.

Magazyn “Handelsblatt” zauważa, że polska firma stała się największym biznesem w niemieckim landzie Szlezwik-Holsztyn.

Gdyby półtora roku temu ktokolwiek zapytał Wojciech Jasińskiego, wprowadzającego się do gabinetu prezesa Orlenu, co to jest EBIDTA LIFO, ten z pewnością zrobiłby minę jak na zdjęciu. “Ebidta lifo” to kluczowy dla Orlenu wskaźnik finansowy. Opisuje zysk operacyjny powiększony o amortyzację z pominięciem zmian na zapasach ropy oraz odpisów aktualizujących majątek trwały.

Nie powiem, bo się zawali

>
Nikt prezesa o to nie zapytał, bo i nie miał okazji. Wojciech Jasiński postanowił nie wypowiadać się mediach. Nie zapowiada przełomowych wydarzeń, nie ujawnia mocarstwowych planów, komunikuje się za pomocą zredagowanych uważnie komunikatów. Zabawną przygodę z tym związaną opisuje nieoficjalnie dziennikarz biznesowy. Jako pierwszy umówił się na wywiad z Wojciechem Jasińskim, redakcja przygotowała dwie strony , a prezes Orlenu odwołał rozmowę. “Jeszcze coś powiem i kurs akcji się zawali. Lepiej, żeby tego wywiadu nie było” – miał oświadczyć już w trakcie spotkania.

Więcej informacji: www.natemat.pl.